choć nowy krąż
ek she wants revenge / this is forever ukazał się chwilę temu,to odnotuję fakt że przyswajałem go ostatnio z pewną częstotliwością...ale jakoś nie rzucił mnie na deski po kilkukrotnych testach. to pewnie ta przysłowiowa przypadłość która dopada niektóre bandy przy nagrywaniu drugiej płyty, ale to tylko moje wrażenie. pewnie parę osób uważa ten album za doskonały i klęka na brzmienie słów: she wants revenge. jasne jasne, wszystko zaczyna się naprawdę świetnie, 'written in blood' elektryzuje, ma szczególną atmosferę i do tego ten drive! jak dla mnie to punkt szczytowy płyty choć to dopiero początek, potem gdzieś ulatuje ten czar by powrócić częściowo w związku z 'this is the end' i zamykającym 'rachael'. podsumowując, chłopakom zabrakło trochę elektryki by pociągnąć płytę w atmosferze wspomnianego 'written in blood' a wówczas wpisali by się złotymi zgłoskami do annałów muzyki alternatywnej a tak jest to niestety tylko jedna z dziesiątek ukazujących się ostatnio dobrych płyt.kolejny tytuł to rze
cz której kompletnie się nie spodziewałem. chodzi o 'nowy' krążek davida morleya. come back po ponad 9 latach! kolekcjoner sprzętu analogowego, którego zbiory uchodzą za bardzo pokaźne a przede wszystkim producent muzyczny, współpracował m.in. z andreą parker. 'ghosts' [ ursa major 07 ] bo taki on nosi tytuł to zbiór nagrań z lat 1990 - 2000 które przeleżały sobie w domowym archiwum aż w końcu autor zdecydował się je odkurzyć dosłownie i w przenośni i opublikować na dysku. płyta ma już kilka miesięcy ale dotarła do mnie niedawno, więc ośmielam sie skrobnąć na jej temat parę słów. muzyka z tego krążka to kwintesencja oryginalnych brzmień analogowych osadzona na drugoplanowej rytmice która stanowi wypełnienie wszechobecnej przestrzeni. jednym słowem inteligentny ambiente w najlepszym tego słowa znaczeniu, czasami zahaczający o mroczniejsze zakamarki ale to tylko wpływa na dramaturgię całości. pozycja do degustacji w specyficznych warunkach. nie proponuję w sporym towarzystwie o szeroko rozpiętych gustach estetycznych.ten set podsumuję p
ropozycją bardziej przyjazną tanecznym parkietom choć również do konsumpcji statycznej . podwójny album i mała retrospektywa tego co ciekawego działo się ostatnio w oficynie wydawniczej simple, której mózgiem i integralną postacią jest will saul, zatytułowana po prostu 'simple sounds' [ simple 07 ]. a sam jej boss już kilka lat temu dał się poznać jako nietuzinkowy producent któremu wówczas bliżej było do sceny nu breaks. jak to bywa, naturalna ewolucja, nowe inspiracje zrobiły swoje. pierwszy krążek to kolaboracje willa z różnymi artystami, m.in. tam cooper i lee jones, solowe produkcje i remixy tak samego szefa simple / tu remix chicken lips / jak i czołowych postaci sceny klubowej: gui borrato, wahoo czy 2020 soundsystem w świetnym 'pause'. muzycznie od deep house poprzez dub, minimal i w prostej linii inteligentną elektronike, a wszystko to ładnie skrojone i zaaranżowane! drugi dysk to mix, który znakomicie pokazuje z jakim wyczuciem buduje się atmosferę nowoczesnego seta dj'skiego autorem którego jest wspomniany will saul, z małym wyjątkiem, kawałki na płytce nr 2 w zasadzie nie pokrywają się z zawartością pierwszego dysku, co zwiększa tylko atrakcyjność wydawnictwa. to pokazuje świetnie, jak kilka lat wytrwałej pracy owocuje teraz tym iż simple stała się jedną z bardziej liczących się na gęsto zasiedlonej mapie wytwórni, której cechą charakterystyczną jest wysoka jakość produktu. amen.......................................................................................................................................................c.d.n.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz